wtorek, 22 października 2013

Wilk, wilk, wilk.... pies!

Siemka... Dzisiaj chcę wam powiedzieć o czymś odbiegającym mocno od tematu tego bloga... Ta historia to same fakty...
Przeczytajcie tą historię, historię biednej istoty, która w nas ludziach pokładała całe swoje zaufanie, która poza nami ludźmi świata nie widziała, …. a która z rąk „człowieka” dokonała żywota w męczarniach…
Otóż istota ta Ozzy, cudowny golden retriever, stracił Państwa w niewyjaśnionych okolicznościach…
Jego dobre serce wyczuło inną dobrą duszę w ludzkiej postaci, Zuzię, w trakcie spaceru Zuzi z psami, Ozzy podszedł do Niej spojrzał i … Ta Osoba o Wielkim Sercu nie miała sumienia zostawić Go na ulicy…
Wzięła Go ze sobą…
Fakt iż sam posiada dwa psy nie pozwolił Jej na to, żeby posiadała trzeciego…
Zaczęła mu szukać dobrego domu, w którym Pies znajdzie swoje miejsce na Ziemii, w którym pozostanie do końca życia, w którym będzie tym kochanym, wspaniałym Przyjacielem człowieka…
Dzięki zaangażowaniu kilku osób, między innymi Ani wydawało się, że Ozzy złapał Pana Boga za nogi…
Po ogłoszeniu w prasie, zgłosiła się niejaka Aga, osoba bardzo przekonywująca, bardzo miła, warunki, które miała zapewnić Ozziemu sprawiały iż każdy czuł, że Pies trafił na swego człowieka…
Ozzy, pies z zapaleniem jąder, ale w bardzo dobrym stanie, z zawsze uśmiechniętym pyskiem i zawsze rozmachaną łapką , z ranami po poparzeniach, był według Agi tym wymarzonym jedynym Przyjacielem, tym bardziej, że pół roku wcześniej odszedł ich inny goldek…
Nasz czworonożny Przyjaciel został przekazany w Jej ręce…
Miał trafić do domu z ogrodem rodziców Agi, wszyscy cieszyli się jak szaleni, kolejne psie życie uratowane…
Ale…
Ale… Już jeden dzień po przyjęciu Ozziego przez Agę nastąpiła cisza, niepokojąca cisza…
Brak jakiegokolwiek kontaktu z tą dziewczyną, brak jakichkolwiek wieści o Ozzim…
Wszystkich to bardzo zaniepokoiło, nie tak miało być… W piątek dwa dni po przekazaniu Ozziego miał On trafić do rodziców Agi, miała zostać podpisana umowa adopcyjna, miał być cały czas utrzymywany kontakt…
A tu nic, tu przeraźliwa cisza… 
Gdy na jednym z forum internetowych ostrzeżono Agę, że ktoś się do niej wybiera z wizytą, dziewczyna wysłała sms-a: PIES ZDECHŁ.
Stało się to niby nagle, w ciągu niecałej godziny pochowała psa…
Nikt w to nie wierzył… Nie wiedzieliśmy co o tym sądzić, ale każdy miał nadzieję, że dziewczynie coś pomieszało się w głowie…
W/w Aga zaoferowała się z pokazaniem miejsca pochówku Psa…
W końcu ludzie zaniepokojeniu losem Psiaka konspiracyjnie pojawili się w miejscu, gdzie Pies miał przebywać…
Otworzył im ojciec dziewczyny, tłumacząc, że Aga jest osobą dorosłą i sama odpowiada za to co robi….
Było już późno, dobrzy ludzie, którzy z daleka przybyli sprawdzić co się dzieje z Ozzim musieli wracać do siebie…
Rano ponownie zadzwonili do Agi…
Odebrała, po długich namowach umówiła się z Nimi i pojechała…
Wskazała miejsce pochówku, każdy jeszcze wierzył, że to nieprawda…
Ale jednak po odkopaniu okazało się, że rzeczywiście Ozzy NIE ŻYJE… Aga niewzruszonym tonem powiedziała, ze nie dała Psu antybiotyku…
Jednak jak wytłumaczyć to, że wszędzie było pełno krwi????
Aga odeszła w dal… nic jej nie obchodziło….
Dzielny Krzysztof i Magda zrobili zdjęcia, wzięli doczesne ciało Ozziego i zawieźli Go na sekcję do AR we Wrocławiu…
Na wyniki czekaliśmy do dziś…
I stało się, wyniki dotarły: Ozzy został z premedytacją zabity, został zabity wskutek uderzeń tępym narzędziem, miał złamane większość kości, ale miał też wolę życia…
Wiadomo, że zanim odszedł cierpiał kilka godzin, wielce prawdopodobne jest, że został zakopany jeszcze za żywota ….
Najgorsze jest to, że weterynarz już w sobotę stwierdził, że Pies nie żyje od około 3 dni, czyli od środy…
Od dnia, w którym trafił do Agi… Wniosek nasuwa się sam…
Ozzy, Pies, który szukał przyjaciela przez wielkie P, który nam ufał został z premedytacją zabrany tylko po to, żeby Go zakatować…
Nie wiadomo czy działała sama, raczej ciężko w to uwierzyć, być może w sprawę zaangażowane były także inne osoby…
A raczej na pewno… Jak drobna dziewczyna wykopałaby grób w miejscu leżącym ugorem, jak przeniosłaby do niego Ozziego????


Oto drastyczne i smutne zdjęcia, które wykonano po śmierci Ozzy`ego, prosimy nie klikać jeżeli macie słabe nerwy:
http://imageshack.us/photo/my-images/142/image005wa7.jpg/
niech mały piesek spoczywa w spokoju

wtorek, 15 października 2013

LUDZIE! CZŁOWIEK W WOLF QUEST!!!

myślicie że to tylko marna przeróbka na pain'cie?
To nie przelewki!
widzicie to? Ja tego nie robiłam na programie graficznym!
Patrzcie na to!
Dobra XD
przyznaję się!
To już przerobiłam ;)
Ale daliście się nabrać!

1... 2...3... szczeniaki!

Eloszyn!
W poprzednim poście pisałam jak zdobyć drogiego swemu serca partnera ^^... A dziś... Piszemy o szczeniaczkach! Zaczynamy!
Gdy włączymy grę, tym razem nie wchodzimy na Ametyst Moutain tylko na Slouhg Creek. Pojawiamy się z naszym partnerem w nowej lokalizacji i włączmy mini mapkę (też nowość :)) po czym kierujemy się na zielone pola. Gdy już się na takim znajdziemy to plączemy się po nim w poszukiwaniu czegoś przypominającego jaskinię...  Gdy już znajdziemy to podchodzimy i klikamy odpowiedź: Mark this my den! i mamy jaskinie. następnym krokiem do zdobycia szczeniaków jest wypełnienie misji z "zaznaczaniem terytorium" ;). W lewym dolnym rogu pojawi się mapka z bladą "połówką pac-man'a" i wtedy chodzimy po tym terenie klikając co chwila -P-, nabijając sobie punkty. Gdy będziemy mieć wystarczająco punktów, wyskoczy nam komunikat że mamy wystarczającą ich ilość i że zaraz będziemy mieć szczeniaki!
C.D. N.!
P.S.: Mojej pani od zajęć koniecznie do szczęścia potrzebne: zupa, bo, Ruki.
Nara!
Verrrena ;*

wtorek, 1 października 2013

powoli zaczyna się coś dziać... tylko.. jak znaleźć partnera?

Na to pytanie odpowiem Wam zaraz... bo najpierw mały bonusik!




















Dla tych wolniej kojarzących fakty napiszę, że mam WQ!!!
Tak! Nie będę już "kraść" innym foci ;)
Dobra! Tera do konkretów...
Gdy wchodzimy do świata naszych dzielnych wilczków, włączamy mini mapkę i
kierujemy się na dowolnie wybrane terytorium wilków (jak mówiłam w poprzednim poście, są to różowe pola na mapie). Gdy dotrzemy już na takowe, to wyskoczy nam komunikat mówiący o tym, że znajdujemy się  na wilczym terenie. Klikamy V i po drodze zapachów szukamy żółtych kropeczek... Gdy już je znajdziemy, to idziemy za nimi w stronę, w którą zapach jest coraz mocniejszy (gdy tego nie widać, to można włączyć mini mapkę i iść w kierunku "w głąb" terytorium). Gdy tak idziemy, w pewnym momencie z paru innych stron ruszą na nas inne zapachy i spotkają się w jednym miejscu. Jeśli tak się stanie, to rozglądamy się za wilkiem. Gdy go znajdziemy, to podchodzimy do niego i wtedy wyskoczą nam różne odpowiedzi na zadane przez niego pytanie.
Klikamy pierwszą odpowiedź, nawet jeżeli będzie inna niż na tym zrzucie:



















i nasz wilk zacznie uciekać...
Powtarzamy czynność na innych terytoriach.
Gdy już obejdziemy tak wszystkie tereny, wyskoczy nam komunikat, że możemy mieć partnera!
Aby go zdobyć, idziemy na dowolne terytorium i szukamy wilka o nazwie Dispersal (o przeciwnej płci). Jak już takiego znajdziemy, to klikamy w odpowiedziach:
1. Hello There
2. I like you!
3. Let's play
4. Let's start a pack! (tę opcję klikamy dwa razy)
potem nazywamy partnera i mamy parkę wilków:

troszkę fotek













wspólne wycie *.*






























szczeniaczki








chwila odpoczynku









w grupie raźniej!






wspólne wycie nr 2